Z racji Halloween i braku czasu gdyż wiele się teraz u nas dzieje, postanowiliśmy zrobić mniej obszerny artykuł i podzielić się z Wami anegdotkami i różnymi ciekawymi sytuacjami z naszego domu strachu. Opisując te sytuacje będę się starał zdradzić jak najmniej szczegółów z naszego scenariusza, mam nadzieję, że mimo to będę one zrozumiałe. Nie bójcie, nie zostaną tu opublikowane żadne dane, mogące naprowadzić na konkretne osoby. A jeśli główni bohaterowie naszych historii to czytają, to ekipa Haunted Was serdecznie pozdrawia! Straszenie Was to przyjemność.



Spotkanie pierwszego stopnia

Grupa składała się z dwóch osób, chłopaka i dziewczyny. Dziewczyna bała się tak bardzo, że nie puszczała ramienia chłopaka ani przez chwilę, co im trochę utrudniało postęp w grze, ale mimo wszystko dawali radę. Do jednego z ciemniejszych pomieszczeń wbiegł aktor i zrobiło się trochę zamieszania, krzyków i przerażenia. Po chwili się uspokoiło i można było słyszeć tylko krzyki dziewczyny „Idź stąd! Daj nam spokój! Odejdź!”. Dziewczyna cały czas trzymała się mocno ramienia swojego chłopaka do chwili, gdy usłyszała jego głos z drugiego końca pokoju „Gdzie jesteś?”, zaraz po tym nastąpiła seria krzyków i wrzasków nie z tej ziemi, wystraszył się nawet aktor, który został pomylony z chłopakiem. Niestety nie udało się przejść naszego scenariusza do końca, ale zapraszamy ponownie!


Zniknęła nam grupa!

Tym razem grupa trzech chłopaków. Nie wydawali się zbyt poruszeni przed wejściem, jednak po wejściu poza kilkoma krzykami byli bardzo cicho. Pomyśleliśmy, że pewnie się boją, ale nie chcą tego okazywać przed kolegami. W końcu dotarli do jednego z późniejszych pomieszczeń, do którego zakradł się aktor w wiadomych celach. Nagle aktor wraca z pokoju i mówi do mnie, że tam nikogo nie ma! Że albo musieli przejść, albo gdzieś zostali, było to dla mnie niemożliwe. Kazałem wejść jeszcze raz i się upewnić. Dopiero po włączeniu latarki aktor znalazł całą trójkę, siedzieli skuleni w kącie pokoju i nie wydawali z siebie żadnych dźwięków. Bali się tak bardzo, że chcieli wyjść, ale bali się wykrzyczeć hasło bezpieczeństwa!


Aktor członkiem grupy

Kolejni bohaterowie byli grupą sześcioosobową. Bardzo dobrze się bawili i jeszcze bardziej się bali wczuwając się w klimat, uwielbiamy takie grupy! W końcu dotarli do momentu, w którym zakradł się do nich aktor. Udało mu się stanąć za nimi na tyle niepostrzeżenie, że postanowił poczekać, aż sami go zauważą. Chodził z nimi przez dobre trzy minuty! Chociaż nie wyglądał ani nie zachowywał się jak człowiek, to nie spostrzegli się, że nie jest członkiem ich grupy nawet przechodząc do kolejnego pokoju. Tam wystraszeni przez kolejnego aktora wszyscy przywarli do ściany przytulając się do siebie nawzajem i do swojego nowego kolegi i dopiero wtedy wyprowadził ich z błędu. Sądząc po reakcjach i panice, jaka nastała w tym pokoju, myślę, że wybrał idealny moment.


Koniec z przekleństwami

Nie pamiętam dobrze liczebności grupy, ale była to grupa od czterech do sześciu osób. Dobrze się bawili, byli bardzo rozbawieni, ale mimo to bali się i kiedy tylko coś im wyskoczyło od razu leciała wiązanka przekleństw i śmiech. Jest to dla nas normalne i nie ma w tym nic złego, ludzie często przeklinają, gdy coś ich wystraszy i wcale nie oznacza to, że coś jest nie tak, a zazwyczaj dobrze się bawią. Ta grupa jednak miała pecha spotykając naszą Wiedźmę z Dębowej. Pokój Wiedźmy jest jednym z tych pokoi, w którym grupy zaraz po przekroczeniu progu przeklinają w niedowierzaniu. Jedną z takich osób była dziewczyna z grupy i natknęła się z szybką reakcją naszej Wiedźmy, której jak się okazało panicznie się bała. Wiedźma kazała dziewczynie przeprosić, a ta zaczęła bardzo żarliwie przepraszać i obiecywać, że już więcej nie przeklnie, obiecała nawet na mamę i tatę. Dziewczyna była tak roztrzęsiona i przepraszała tak szczerze, że wszyscy wokół byli tym naprawdę poruszeni. Mamy nadzieję, że obietnica została dotrzymana!


Skok w otchłań

Tym razem naszym bohaterem jest grupa czterech chłopaków. Jest to jedna z tych grup, które wczuwają się w rolę i klimat bardziej niż moglibyśmy się tego spodziewać. Nasi bohaterowie bardzo się bali i postanowili barykadować się w każdym z pomieszczeniem pilnując drzwi i wszystkich zakamarków, z których coś mogłoby wyskoczyć. W jednym z pomieszczeniem podzielili się tak, że dwójka z nich rozwiązywała zagadkę a druga dwójka trzymała szafę, która była dla nich potencjalnym zagrożeniem. Jednych od drugich dzielił krótki korytarz. Ten pokój jest monitorowany, więc przyglądałem się zaciekawiony poczynaniom grupy popijając przy tym kawę. Nie byłem niestety przygotowany na to, co za chwilę zobaczę. Gdy tylko dwójce od zagadki udało się otworzyć drzwi do kolejnego pokoju, dwójka od szafy na znak puściła się do ucieczki. Przebiegli cały korytarz sprintem kończąc skokiem „na szczupaka” wprost przez drzwi. Ta scena wyjęta rodem z filmu akcji kosztowała mnie czyszczeniem koszuli i monitora z kawy. Wskakując w ten sposób do kolejnego pomieszczenia mogli wpaść na cokolwiek, na szczęście naszym kaskaderom nic się nie stało i przeszli do końca dobrze się bawiąc.


Jakie było hasło bezpieczeństwa? 

Grupa składała się z trzech osób, dziewczyny, jej mamy i dziadka. Już w pierwszym pomieszczeniu mama dziewczyny bardzo się bała, a po pierwszym spotkaniu z aktorem wpadła w panikę. Nie pamiętała jednak hasła bezpieczeństwa i zaczęła krzyczeć: „jakie było to hasło?!”,  na to starszy mężczyzna odpowiedział śmiejąc się: „112! Dzwoń na 112!”. Sposób w jaki to zrobił, tragizm i komizm tej sceny rozbroiły absolutnie wszystkich. Nawet aktorzy, którzy podchodzą do pracy profesjonalnie i nigdy nie dają się rozśmieszyć, wydawali spod masek dziwne dźwięki starając się nie wybuchnąć śmiechem. Kobietę uratowała córka, która pamiętała hasło. Grupie niestety nie udało się przejść do końca, ale świetnie się bawili, a my razem z nimi!

 



Wróć do Listy